Przemoc psychiczna a rozwód – historia Klaudii

Przemoc psychiczna a rozwód – historia Klaudii

przemoc psychiczna a rozwód

Dzisiejszy wpis będzie dotyczył kwestii przemoc psychiczna a rozwód. Chodzi o przemoc psychiczną w małżeństwie. Coraz częściej staje się ona przyczyną rozwodów. Najczęściej jej ofiarami są kobiety, ale nie jest to regułą.

Jakiś czas temu do kancelarii zgłosiła się 42-letnia Klaudia. Piękna i elokwentna kobieta. Wykształcenie wyższe. Żona Piotra. Matka 5-letniego Sebastiana i 3- letniego Kacpra. Klaudia nie pracowała zarobkowo, zajmowała się wychowaniem dzieci i prowadzeniem domu. Jej mąż natomiast utrzymywał rodzinę zajmując kierownicze stanowisko w korporacji. Mieszkali w luksusowym domu pod Krakowem posadowionym na dużej działce.

Klaudia opowiedziała mi swoją historię. W kancelarii słyszałam już wiele historii. Jednak przyznam, że tym razem ciężko mi było się nie wzruszyć.

Poznali się na studiach. Oboje studiowali na renomowanej krakowskiej uczelni. Ona studiowała historię, on marketing. Piotr wyróżniał się wśród studentów. Był przystojny, szarmancki i bardzo ambitny. Piotr był też lubiany w towarzystwie, uchodził za sympatycznego i dowcipnego. Stali się parą. Piotr dobrze ją traktował, był delikatny i czuły. Często zabierał ją do teatru i kupował kwiaty. Na piątym roku studiów Klaudia zaszła w ciążę. Pobrali się po obronie pracy magisterskiej. Zamieszkali razem. Piotr zaraz po studiach dostał pracę w korporacji, gdzie świetnie zarabiał. Klaudia opiekowała się dzieckiem i prowadziła dom. Kupili duże mieszkanie w centrum Krakowa. Potem urodził się drugi syn. Finansowo wiodło im się coraz lepiej. Piotr awansował z roku na rok, a jego zarobki rosły. Wreszcie kupili dom pod Krakowem za ok. milion złotych.

Pozornie byli idealną parą i wiedli idylliczne życie. Dwójka  wspaniałych dzieci, duży dom, luksusowe samochody.  To były jednak tylko pozory.

Poniżanie i szykanowanie

Rzeczywistość była zgoła inna. Piotr jako mąż zaczął szybko pokazywać swoje prawdziwe oblicze. Z szarmanckiego i kulturalnego narzeczonego stał się chamskim i wulgarnym mężem. W domu często przeklinał i obrzucał ją wyzwiskami. Raz była „debilką”, innym razem „śmieciem”. Dzieci też wyzywał, gdy tylko tracił przy nich cierpliwość. W czterech ścianach rzucał wulgaryzmami na prawo i lewo. Często upokarzał ją przed dziećmi. Parę  razy uderzył w twarz przy dzieciach – żeby, jak mówił, „pokazać kto tu rządzi”. Czasem, aby ją ukarać za „nieposłuszeństwo”, kazał jej jeść w kuchni, podczas gdy on konsumował posiłek w jadalni razem z dziećmi. Innym razem, gdy byli w kawiarni zamówił sobie kawę, a jej odmówił tego samego twierdząc, że „nie zasługuje nawet na napój”. Ciągle zarzucał jej głupotę, brak zdolności i zaradności.

Piotr często poniżał Klaudię także przy jej rodzinie. Robił to z uśmiechem na ustach, w formie żartu. Ironizował, że  krowa lepiej dbałaby o dom, a kukułka byłaby lepszą matką. Ośmieszał także wyrażane przez nią w towarzystwie opinie. Wyśmiewał, że nie zna się na polityce, ani na sporcie.

Wyżywanie się

Klaudia zauważyła, że wszelkie niepowodzenia zawodowe i stres w pracy wyładowywał na niej i dzieciach. Kiedy np. popadł w konflikt z przełożonym, to wyżywał się na niej emocjonalnie. Wówczas nasilały się krzyki, wyzwiska, agresja słowna.

Wzbudzanie poczucia bezwartościowości

Ponadto, Piotr non stop wypominał Klaudii, że nie pracuje zarobkowo i przez to jest bezużyteczna. Zwracał się do niej per bezrobotna. Mówił do niej „bezrobotna zrób mi kawę”, „bezrobotna uprasuj koszulę”. Często na spotkaniach z jej rodzicami lub siostrą robił uwagi, że Klaudia bez niego skończyłaby na bruku, bo nie byłaby w stanie zarobić na siebie. Te uwagi bolały Klaudię bardzo, gdyż w rzeczywistości ona wielokrotnie chciała podjąć pracę. Aplikowała na stanowisko nauczycielki w miejscowych szkołach, ale on o podjęciu przez nią pracy nawet nie chciał słyszeć. Zabronił jej pójścia na jakiekolwiek rozmowy kwalifikacyjne, gdyż „żona powinna zajmować się dziećmi i domem”. Ponadto wyśmiewał potencjalne zarobki, jakie mogłaby osiągnąć jako nauczycielka. W porównaniu do jego wysokich zarobków na kierowniczym stanowisku w korporacji zarobki nauczycielki były zupełnie maciupeńkie. Piotr twierdził, że szkoda zawracać sobie głowy pracą nauczycielki, skoro mogłaby zarobić tak mało. Fakt być matką i zajmowania się domem nie stanowił dla Piotra żadnej wartości. Takie wypominanie bezrobocia wzbudzało w Klaudii poczucie bezwartościowości.

Ciągła krytyka

Piotr nieustannie krytykował wszystko, co Klaudia robiła. Nie sposób było go zadowolić. Klaudia lubiła gotować i eksperymentować w kuchni z nowymi przepisami. Przed zawarciem związku małżeńskiego uważała siebie za dobrą kucharkę. Jednak on miał inne zdanie. Surowo krytykował wszystkie posiłki, jakie mu przyrządzała. Nawet, gdy gulasz, który gotowała cały dzień wyszedł jej idealnie, on potrafił wyśmiać  zarówno smak potrawy, jak i fakt, że spędziła na gotowaniu tyle czasu.

Klaudia lubiła, gdy w domu jest czysto, dlatego często sprzątała. Czysty dom był dla niej jednym z priorytetów. On jednak cały czas zarzucał jej, że nie umie sprzątać. Często w niedzielę chodził po całym domu i wyszukiwał pajęczyn, żeby jej udowodnić, jak źle dba o czystość. Miał także w zwyczaju w niedzielę rano przejechać palcem wskazującym po kominku czy komodzie, żeby sprawdzić czy nie ma tam  kurzu.

Według męża Klaudia niewystarczająco dobrze prasowała jego koszule. Wyśmiewał, że kołnierzyki nie są  zbyt sztywne. Ponadto w jego opinii, nie umiała także prać (takie zarzuty jej czynił, gdy np. z jego koszuli nie sprała się plama z barszczu czerwonego).

Jednocześnie Piotr nigdy nie dzielił z nią obowiązków dbania o czystość w domu. Nigdy nie mył talerzy, nie odkurzał, nie robił prania. Nawet kosze na śmieci ona musiała opróżniać.

Przemoc ekonomiczna

Przez cały okres małżeństwa Piotr wydzielał żonie pieniądze. On bardzo często jadał na mieście, a jej zostawiał kwotę na jedzenie. Z czasem kwota na żywność dla niej i dzieci, jaką jej zostawiał była coraz mniejsza. Często Klaudia mogła wydać na jedzenie w ciągu dnia tylko 30 zł. Ona często musiała prosić go o pieniądze na żywność. Upokarzające było też to, ze po każdych zakupach musiała się szczegółowo rozliczyć z wydanych pieniędzy. Kazał jej robić listę wszystkich rzeczy, które kupiła wraz z ich ceną. Ponadto Piotr zarzucał, że Klaudia za dużo wydaje na żywność, ubrania dla dzieci czy przedmioty do domu. Potrafił zrobić jej awanturę z powodu kompletu nowych kubków do herbaty, jaki raz kupiła.

Kontrolowanie

Piotr traktował Klaudię jak swoją własność. Wymagał, by relacjonowała mu przebieg całego dnia, tj. co robiła, gdzie była, z kim się spotkała. Doszło do tego, że nawet wyjścia z domu określał jej godzinowo, tj. na spotkanie z koleżanką miała dwie godziny, a jak się spóźniła, to musiała długo tłumaczyć przyczynę. Któregoś dnia Klaudia zorientowała się, że jest kompletnie inwigilowana przez męża. Wykryła w domu kamery zamontowane przez Piotra. Za pomocą specjalnej aplikacji zaczął monitorować jej rozmowy telefoniczne. Interesowało go, z kim i o której godzinie rozmawiała. Na jej laptopie zamontował aplikację monitorującą odwiedzane przez nią strony www.

Izolacja od otoczenia

Piotr stopniowo odcinał Klaudię od kontaktów z innymi ludźmi. Jednocześnie stale krytykował jej znajomych i rodzinę. Wyrażał niezadowolenie z tego, że Klaudia  rozmawia przez telefon czy spotyka się z przyjaciółmi. Gdy z kilku spotkań z koleżankami wróciła do domu później, niż on ją do tego zobowiązał, to w efekcie Piotr zabronił jej się z nimi więcej widywać. Kiedy Klaudia próbowała się buntować przed takimi zrachowaniami męża, on zabierał jej kluczyki do samochodu. Dwa razy nawet zamknął ją w sypialni, gdy chciała spotkać się mamą. Doszło do tego, że gdy Klaudia chciała pojechać na zakupy do supermarketu, to musiała prosić go o wydanie kluczyków do samochodu. Klaudia pod wpływem nacisków męża stopniowo zerwała kontakty z większością znajomych.

Straszenie i groźby

Gdy Klaudia zachowywała się w sposób sprzeczny z wolą Piotra, on wpadał w szał. Zaczynał ją straszyć. Wykonywał grożące gesty, niszczył jej osobiste przedmioty, rzucał szklankami o ścianę. Groził, że jeśli ona się nie podporządkuje jego woli, to ją pobije i odbierze jej dzieci. Groźba zabrania dzieci przerażała Klaudię najbardziej.

Gdy Klaudia próbowała się buntować, to za karę zabierał jej dzieci i zwoził na kilka dni do swoich rodziców. Swoim rodzicom mówił fałszywe informacje na temat Klaudii. Tłumaczył, że Klaudia ma problemy psychiczne i znęca się nad dziećmi, stąd celem ochrony dzieci jest zmuszony je na pewien czas odizolować od matki. Wskutek nacisków i wywierania presji przez Piotra, doszło do tego, że życie Klaudii zaczęło się koncentrować na dostosowywaniu do jego żądań.

Depresja

Klaudia wskutek przemocy psychicznej ze strony męża popadła w depresję. Zaczęła odczuwać nieustanne uczucie pustki, bezsilności i rozpaczy. Do tego doszło poczucie niskiej wartości, bezwartościowości i absolutnego braku wpływu na swoje życie. Spadł jej znacznie nastrój, pojawiła się apatia, zmęczenie. Bywały dni, że nie była w stanie wstać z łózka, cierpiała na bezsenność, straciła apetyt, znacznie spadła jej waga. W efekcie podjęła leczenie depresji u psychoterapeuty.

Pozory mylą

Jednocześnie trzeba dodać, że Piotr zupełnie inaczej jawił się na zewnątrz. W towarzystwie był on kulturalnym, sympatycznym i przyjacielskim człowiekiem. Ludzie go lubili i szanowali.

Happy end

Nie jest łatwo udowodnić przed sądem przemoc psychiczną. Prawnik bowiem często zmaga się z trudnościami dowodowymi. Przemoc psychiczna bowiem rozgrywa się zazwyczaj w tzw. czterech ścianach. Jednakże Klaudii z pomocą kancelarii udało się uzyskać rozwód z orzeczeniem o wyłącznej winie męża. Trwało to ok 1,5 roku. Kancelaria wykazała, że Klaudia była ofiarą przemocy psychicznej ze strony męża. Z kolei zostało również wykazane, że przemoc psychiczna była przyczyną rozkładu pożycia małżeńskiego. Klaudii pomogły zeznania świadków (w tym jej mamy i przyjaciółki) oraz wydruki poniżających sms-ów od męża. Pomocne były również nagrania awantur domowych a także zastraszające liściki zostawiane dla Klaudii przez męża na stole kuchennym. Ponadto kancelaria wykorzystała dokumentację medyczną z leczenia Klaudii u psychoterapeuty.

Dodatkowo sukcesem kancelarii było wywalczenie dla Klaudii kwoty 2500 zł miesięcznie tytułem alimentów od byłego męża. To ważne, gdyż Klaudia przez cały okres małżeństwa opiekowała się dziećmi i nigdy wcześniej nie pracowała zarobkowo. Stąd po rozwodzie ma duże trudności ze znalezieniem pracy. A tak, były maż będzie regularnie płacić na jej utrzymanie.

Poza tym sąd zasądził od byłego męża alimenty na dzieci w kwocie po 1500 zł na każdego z synów.

*****

Więcej o rozwodzie z orzekaniem o winie a alimentach między byłymi małżonkami przeczytasz tutaj.